Mecz niewykorzystanej szansy.

0
76

Po dwutygodniowej przerwie do gry wrócił zespół The Eagle. Z trudnego terenu lidera rozgrywek i zespołu, który mógł się pochwalić kompletem zwycięstw, wywieźli jeden punkt. Tylko jeden, albowiem z przebiegu gry na komplet oczek zasługiwała tylko drużyna gości…

Podopieczni Arkadiusza Reputały podrażnieni ostatnim niepowodzeniem w pucharowej batalii udali się na ligowe starcie do Guyhirn. Bodźcem, który dodatkowo motywował biało-czerwonych była pechowa porażka z tym samym rywalem, której doznali kilka tygodni wcześniej.

Sportową złość i chęć rewanżu ze strony Orłów widać było od pierwszego gwizdka sędziego. To goście sobotniej konfrontacji od samego początku dyktowali warunki gry. Już w piątej minucie gry The Eagle powinni wyjść na prowadzenie, ale dobrej sytuacji bramkowej nie wykorzystał Sławomir Pękała. Najlepszy snajper biało-czerwonych miał w pierwszej linii godnego partnera w postaci Artura Zajączkowskiego, który nie zmarnował kolejnej nadażającej się okazji. W zamieszaniu podbramkowym były zawodnik Lechii Dzierżoniów zachował najwięcej zimnej krwii i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po pięciu minutach Orły powinny cieszyć się z kolejnej bramki. Wrzuconą w pole karne piłkę wybił przed siebie golkiper gości. Do futbolówki doskoczył Pękała i wpakował ją do siatki. Sędzia nieoczekiwanie bramki nie uznał, dopatrując się pozycji spalonej.
Biało-czerwoni nadal atakowali i kreowali sytuacje bramkowe. Strzały z dystansu Mariusza Kożuchowskiego i Łukasza Goldera nieznacznie minęły bramkę Guyhirn. Z kolei uderzenie Roberta Oziemczuka zmierzające idealnie tuż przy słupku doskonale sparował Elliot Vanhinsbergh.
Gospodarze sobotniej potyczki w pierwszej części spotkania ograniczali się jedynie do nielicznych wypadów pod bramkę Radosława Kalaty, licząc na błysk i kunszt rudowłosego snajpera, Roberta Hitchcocka. Niestety wobec dobrze zorganizowanej defensywy The Eagle nawet najlepszy strzelec Guyhirn był bezradny. Bezsilność w poczynaniach ofensywnych i niefrasobliwość w defensywie sprawiała, że frustracja w szeregach Guyhirn rosła z każdą upływającą minutą. Punktem kulminacyjnym był brutalny faul, którego dopuścił się Joshua Bothamley na rozgrywającym bardzo dobre zawody środkowym pomocniku Orłów, Radosławie Oleksiaku. Barbarzyński wślizg w okolice kolana polskiego pomocnika zakończył jego udział w tym meczu. To zagranie powinno również przerwać udział agresora w zawodach. Nieoczekiwanie, nawet dla samego zainteresowanego, sędzia wyciągnął tylko żółty kartonik. Festiwal błędnych decyzji arbitra trwał…

W przerwie gospodarze dokonali kilku zmian taktycznych, które w pewnym stopiniu zdeterminowały przebieg drugiej części gry. Za rozgrywanie wziął się najlepszy snajper Guyhirn, Robert Hitchcock. Dwie bezpańsko wstrzelone przez niego w pole karne piłki, dzięki mniejszemu lub większemu zbiegowi okoliczności znalazły drogę do siatki i sprawiły, że w ciągu zaledwie dziesięciu minut wynik diametralnie uległ zmianie. Orły zostały zmuszone do odrabiania strat. Przebieg gry, poza dwoma dość przypadkowymi trafieniami, wyglądał tak samo jak w pierwszych 45 minutach konfrontacji. To biało-czerwoni nadal dyktowali warunki na murawie, co chwilę zatrudniając strzegącego bramki Elliota Vanhinsbergha. Na lewym skrzydle nieuchwytny był Mateusz Gretkowski, który napędzał kolejne ataki The Eagle. Jeden z rajdów byłego zawodnika Wisły Nowe został nieprzepisowo zastopowany w polu karnym przez defensora Guyhirn. Rozjemca zawodów był zmuszony wskazać na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki. Do piłki potrzedł Sławomir Pękała, który jak przystało na najbardziej doświadczonego zawodnika w szeregach gości, pewnie skierował piłkę do siatki. To był strzał z serii „nie do obrony” – silny, precyzyjny, w boczną siatkę!
Trafienie wyrównujące tylko uskrzydiło i tak niezwyle zmotywowanych Orłów. Podopieczni Arkadiusza Reputały za wszelką cenę walczyli o pełną pulę w tym spotkaniu. Nie brakowało chęci. Nie brakowało zaangażowania. Nie brakowało okazji. Brakowało jedynie skuteczności i odrobiny szczęścia. Nad wyraz widoczne było to w dwóch sytuacjach. Najpierw w 85 minucie po krótkim rozegraniu rzutu rożnego i kąśliwym uderzeniu Pawła Oziemczuka, golkiper sparował piłkę wprost pod nogi Roberta Oziemczuka. Ten będąc 6 metrów przed bramką, przeniósł futbolówkę ponad poprzeczką. Pózniej, już w doliczonym czasie gry, kolejny fenomenalny rajd Mateusza Gretkowkiego sprawił, że piłka znalazła się pod nogami niepilnowanego na dziewiątym metrze Sławomira Pękały. Silny, mierzony strzał najlepszego strzelca The Eagle zamiast wylądować w siatce, sprawdził jedynie solidność metalowej konstrukcji na Guyhirn Playing Field. Chwilę później sędzia Ray Collings zagwizdał po raz ostatni, kończąc tym samym sporą hustawkę nastrojów licznie zgromadzonych, lokalnych kibiców.

Rozczarowanie – to uczucie towarzyszyło schodzącym do szatni piłkarzom The Eagle. Mimo wielu sytuacji musieli zadowolić się tylko jednym punktem. Marnym pocieszeniem był fakt, że to punkt wywalczony na trudnym terenie. Marnym pocieszeniem był fakt, że byli pierwszą drużyną, która nie przegrała z Guyhirn. Marnym pocieszeniem był fakt, że zostawili mnóstwo zdrowia na boisku. Z przebiegu gry zasługiwali na trzy punkty. Futbol to jednak gra błędów. Dwa nieporozumienia zostały bezlitośnie wykorzystane przez rywali i w konsekwencji kosztowały utratę punktów. Nikt w biało-czerwonych szeregach nie zamierza rozpaczać, gdyż już za tydzień kolejne ważne starcie. Sobotnia bitwa nie została wygrana, ale wojna o awans nadal trwa!

Guyhirn First – The Eagle 2:2 (0:1)

Bramki: Lewis Greening, Robert Hitchcock – Artur Zajączkowski, Sławomir Pękała (k.)

Guyhirn First: Elliot Vanhinsbergh – Kieran Bates, Ryan Chapman, Edward Robinson, Anthony Horn – Joshua Bothamley, Kevin Smith, Warren Anderson, James Abbott – Lewis Greenings, Robert Hitchcock.

Ponadto zagrali: George Evans, Karl George, Samuel Bothamley, Callum Oakes, Jordan Cox.

The Eagle: Radosław Kalata – Łukasz Golder, Arkadiusz Jargieło, Paweł Oziemczuk, Mateusz Kupka – Mariusz Kożuchowski, Radosław Oleksiak, Robert Oziemczuk, Mateusz Gretkowski – Artur Zajączkowski, Sławomir Pękała.

Ponadto zagrali: Łukasz Kruczek, Paweł Drożdż, Jozsa Pal Szabolcs, Paweł Kolasa, Ionut Cucu.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o