Maciej Kevin Dąbrowski (Hibernian FC) - fot. edinburghnews.scotsman.com

Maciej Dąbrowski od stycznia jest zawodnikiem Hibernian FC. Na początku był wypożyczony z Lecha Poznań, ale ostatecznie szkocki klub postanowił go wykupić. 19-letni bramkarz opowiedział o życiu w Szkocji, treningach z Neilem Lennonem, podróżach po świecie oraz kilku innych ciekawych tematach.

Dąbrowski z „Kolejorzem” zdobył dwukrotnie mistrzostwo Polski juniorów. Grał w jednej drużynie z Kamilem Jóźwiakiem i Krystianem Bielikiem. Do tego wystąpił w czterech meczach Lecha II w III lidze. Pobyt w akademii we Wronkach wspomina bardzo dobrze. W Poznaniu nie miał jednak szans na przebicie się do kadry pierwszej drużyny. Zawodnikiem Hibernian FC został dzięki swojemu menadżerowi Jakubowi Schlage, który zaproponował go do tego klubu, a Szkotom podczas testów spodobały się jego umiejętności.

W Edynburgu gra w drużynie do lat 20. W ubiegłym sezonie w 34. kolejce Championship po raz pierwszy znalazł się w kadrze pierwszego zespołu. Jego klub jest beniaminkiem szkockiej ligi Premiership.

Przemek Soczyński: Słyszałem, że dzięki bardzo dobrej znajomości języka angielskiego szybko złapałeś dobry kontakt z zawodnikami oraz pracownikami klubu. Do tego od razu wszyscy polubili twoje pozytywne nastawienie do życia. Nie miałeś problemu ze szkockim akcentem?

Maciej Dąbrowski: Tak, to prawda. Dzięki znajomości języka angielskiego szybko zaaklimatyzowałem się w moim nowym zespole. Bardzo polubiłem zawodników i trenerów. Podobają mi się i odpowiadają tutejsze metody treningów. Są bardzo dynamiczne oraz wydolnościowe. Także dzięki tym treningom świetnie czuję całą bramkę za moimi plecami. Czuję również, że jestem akceptowany przez drużynę. Mam z nimi bardzo dobry kontakt. Szkocki akcent jest bardzo dynamiczny z wieloma skrótami i slangami. Mocno przypadło mi to do gustu, bo także lubię porozumiewać się szybkimi zwrotami

Próbowałeś już jakichś miejscowych potraw jak haggis? Jak ci się w ogóle podoba Edynburg i Szkocja. Miałeś okazję trochę pozwiedzać?

Tak, próbowałem szkockich potraw. Najbardziej smakują mi: zupa lentil i minced beef z ziemniakami. Edynburg bardzo mi się podoba. Miasto zwiedziłem z moją rodziną podczas Świąt Wielkanocnych. Największe wrażenie zrobił na mnie zamek w Edynburgu – potężna forteca i góra Artura. Chciałbym zwiedzić całą Szkocję, ale na razie nie mam czasu.

Już w pierwszym tygodniu treningów w Hibs doznałeś bardzo nieprzyjemniej kontuzji dłoni. Co się dokładnie stało? Czytałem w szkockich gazetach, że klub świetnie się tobą zajął.

Doznałem poważnej kontuzji kciuka lewej dłoni po silnym uderzeniu piłki z pięciu metrów. Moja błona między kciukiem a palcem wskazującym została całkowicie rozerwana. Pękła również skóra, a mój kciuk obrócił się o 180 stopni i nie mogłem zdjąć rękawicy. Sam nastawiłem sobie palec. Ogromny ból mieszał się z wielką chęcią do grania. Rzuciłem hasło – gram dalej. Jednak cały sztab trenerski wybił mi to z głowy i po otrzymaniu opatrunku przez klubowych fizjoterapeutów zostałem zawieziony do najlepszej kliniki, która zajmuje się urazami dłoni w Edynburgu.

I tu miałem szczęście w nieszczęściu. Okazało się, że ścięgna są całe, tylko poważnie rozciągnięte i nie ma złamania. Ale konieczna była operacja. Podczas mojego pobytu w klinice, jak i okresu rekonwalescencji, lekarze bardzo dobrze się mną zajmowali. Wszystkim interesowali się także trenerzy oraz moi koledzy z drużyny. Wszyscy byli bardzo serdeczni i przyjacielscy, a najbardziej bramkarz Ofir. Klub stanął na wysokości zadania po tym zdarzeniu. Bardzo mi zaimponował swoim profesjonalizmem i świetną organizacją

Byłeś tylko wypożyczony z Lecha. W jaki sposób zadziałała na ciebie wspomniana kontuzja? Nie martwiłeś się, że z tego powodu nie dostaniesz propozycji kolejnego kontraktu?

Obawiałem się, że w wyniku kontuzji długo nie będę mógł bronić. Ale kiedy już z punktu medycznego było dobrze to miałem z tyłu mojej głowy cały czas obawy, że ta kontuzja może się powtórzyć. Wtedy pomogła mi rozmowa z moim starszym bratem. To dzięki niemu bez żadnej obawy wróciłem do gry i mogłem pokazać jak potrafię bronić i jak bardzo kocham ten sport.

Po serii bardzo dobrych meczów w U20 klub postanowił cię wykupić. Miałeś jakieś inne oferty, czy nastawiłeś się na pozostanie w Szkocji?

W międzyczasie były też inne oferty, ale ja bardzo chciałem zostać w Szkocji i cieszę się, że tak się stało.

Menedżerem Hibs jest Neil Lennon, który odnosił wielkie sukcesy z Celtikiem i jest ogromnie szanowany w Szkocji. Jak ci się układa współpraca z nim?

Neil Lennon to bardzo dobry trener. Mam z nim super kontakt. Często rozmawiamy. Udziela mi dobrych wskazówek. Bezpośrednio przed transferem odbyliśmy szczerą i przyjacielską rozmowę, która mnie bardzo zmotywowała oraz motywuje do ciężkiej pracy. Cieszę się, że mam takiego trenera.

Jak obecnie wygląda twoja sytuacja w drużynie? Trenujesz z pierwszym zespołem, czy drużynami młodzieżowymi?

Treningi z uwagi na opóźnione procedury transferowe rozpocząłem dziesięć dni później. Trenuję zarówno z pierwszą jak i drugą drużyną.

Postawiłeś przed sobą jakieś konkretne cele na najbliższy sezon lub kilka lat w przyszłość?

Tak, oczywiście. Chcę być w bardzo dobrej formie, zadebiutować w pierwszej drużynie Hibernian w Premiership, podnosić swoje umiejętności i pokazać klubowi, że słusznie mi zaufał.

Twoi najlepsi koledzy z Lecha Robert Gumny i Kamil Jóźwiak przebijają się w hierarchii Lecha. Masz z nimi cały czas kontakt?

Tak, to moi przyjaciele z boiska, szkoły i internatu. Zawsze super rozumieliśmy się prywatnie i na murawie. Mam dobry kontakt zwłaszcza z Kamilem. Pragnąłbym, aby tak jak wspólnie występowaliśmy w reprezentacji Polski juniorów, tak w przyszłości razem z nimi reprezentować nasz kraj z orzełkiem na piersi.

Oglądasz w ogóle Ekstraklasę?

Oczywiście, że oglądam mój rodzinny futbol! Bardzo się cieszę, że z roku na rok nasza polska piłka wkracza na wyższy poziom i zdobywa szacunek na zachodzie!

W mediach społecznościowych publikujesz sporo zdjęć z różnych z miejsc na świecie. Podobno byłeś w ponad pięćdziesięciu krajach. Czy podróżowanie to twoja największa pasja oprócz piłki nożnej?

Bardzo dużo podróżowałem jako dziecko. Pierwszą moją daleką wyprawę odbyłem w wieku trzech miesięcy. Podróże to hobby naszej rodziny. Moja mama skończyła turystykę i tak od lat organizuje nam przecudne wyjazdy. Rodzice zwiedzili ponad sto krajów, a my z bratem byliśmy z nimi w ponad sześćdziesięciu. Teraz największą moją pasją jest piłka i pragnę dzięki ciężkiej pracy osiągnąć w niej jak najwięcej.

Masz swoje ulubione miejsce na świecie?

Moim ulubionym miejscem na ziemi jest mój dom rodzinny w Polsce. A najpiękniejsze miejsca na świecie, które widziałem i do których chciałbym wrócić to Karaiby, szczególnie Barbados.

??

A post shared by ⚽️ Kevin Dąbrowski⚽️ (@kevinooos) on

Często na zdjęciach jesteś z rodziną. Chyba macie ze sobą bardzo dobry kontakt?

Rodzina jest dla mnie najważniejsza na świecie, moi rodzice i mój brat. Praktycznie wszystkie wolne chwile, wakacje i święta spędzam z nimi. Mam wspaniały kontakt z bratem, który jest moim mentorem i najlepszym przyjacielem. Wszystko zawdzięczam dzięki tej wspaniałej trójce!

Skąd w ogóle gra na bramce i piłka nożna? Próbowałeś też jakichś innych sportów?

Od szóstego roku życia pływałem i dobrze mi to wychodziło, ale pomimo dobrych wyników nie kochałem tego sportu. Był dla mnie strasznie monotonny i na całe szczęście zakochałem się w piłce, a w szczególności w bramce. Odkąd pamiętam, w moim ogrodzie były bramki i zawsze ja ich broniłem. Jak była wolna chwila to mój brat Oskar brał mnie na nasze podwórkowe turnieje ze swoimi starszymi kolegami. Cieszyłem się bardzo, że mogę grać z nim. Tak jak zawsze on bronił mnie od wszystkich rzeczy, jak prawdziwy starszy brat, to ja mogłem zrewanżować się w wybronieniu naszych meczów i podwórkowych karnych.

Gdy przyszedł czas na okres gimnazjalny, miałem iść do gimnazjum o profilu pływackim, ale powiedziałem moim rodzicom, że chcę iść do klasy o profilu piłki nożnej i tak się stało . Po roku byłem już w Lechu Poznań i wiedziałem, że na pewno to chcę i to będę robić. Kocham ten sport, choć wymaga on wielu wyrzeczeń. Na przykład rozłąki z rodziną. Pływanie dało mi gibkość, co przy moim wzroście [195 cm] jest rzadkością. Czyli opłacało się trenować ten sport.

W innym klubie z Edynburga, czyli Heart of Midlothian, gra trzech Polaków. Miałeś może okazję się z nimi poznać?

Wiem z internetu, że w Heart grają Polacy. Nie miałem jeszcze możliwości ich poznać. Jednak wszystko przed nami. Myślę, że szybko to nastąpi, choć zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie też mają tak dużo zajęć jak ja.

Wiele osób jest zdezorientowanych jak ty w ogóle masz na imię? Raz jesteś wpisywany jako Maciej, natomiast w Szkocji w składach widniejesz jako Kevin. Czy mógłbyś wyjaśnić czytelnikom o co chodzi?

Mam dwa imiona, jestem Maciej Kevin. Tu w Szkocji mówią na mnie Kevin, ponieważ Szkotom łatwiej jest to imię wypowiedzieć.

Rozmawiał Przemek Soczyński

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Magdalena
7 lat temu

Maciej gratuluję sukcesu i oby było ich coraz więcej. Powodzenia Magda Stefańska