Poznaj klub: United Worksop

0
524

United Worksop to klub piłkarski stworzony przez Polaków w kwietniu 2016 roku. Od tego czasu stale się rozwija. W nowym sezonie wystartuje na 13. poziomie rozgrywkowym w Anglii. To duży sukces dla wszystkich związanych z United.

Worksop mieści się w hrabstwie Nottinghamshire w środkowej Anglii. Mieszka tam około 50 tysięcy osób. Oczywiście jak wszędzie w Wielkiej Brytanii osiedliło się tam wielu Polaków. Z Worksop pochodzi między innym Graham Taylor, czyli były selekcjoner reprezentacji Anglii.

Futbolowe tradycje tego regionu kontynuują United. Klub oficjalnie wystartował w 2016 roku, ale swoje początki ma zdecydowanie wcześniej. – Sam pomysł zrodził się z przyjemności i miłości do gry w piłkę nożną. Odkąd wyemigrowałem z Polski, gdy moja noga stanęła na Wyspach, bez znajomości języka od razu zacząłem szukać możliwości gry. Nie było to trudne. Posiadamy w polskich sklepach tablice ogłoszeń. Po paru dniach wisiała notka: „Poszukuję chętnych do gry w piłkę nożną”. Tak to ruszyło. Zebraliśmy grupę najlepszych i ruszyliśmy na podbój polskich mini lig sześcioosobowych, które były sobotnimi turniejami – opisuje Adrian Błachewicz, prezes klubu.

Wtedy drużyna nazywała się Dynamix i była jedną z najsilniejszych w rozgrywkach. – Postanowiliśmy dołączyć do ligi szóstek organizowanych przez Anglików. Tam nie mieliśmy sobie równych. Pięć sezonów z rzędu byliśmy najlepsi. W tej lidze poznaliśmy Marcina Jaszczyka, który jest jednym z inicjatorów United. Z paczki, jaka się uzbierała, wyłoniło się parę osób chcących więcej wrażeń niż kopanie z kolegami. Po paru kolejnych miesiącach udało nam się uzbierać jedenaście osób z naszego małego miasta Worksop, aby stawić czoła kolegom z pracy z okolic miasta Mansfield oraz mniejszej miejscowości Shirebrook. Tak nasze znajomości z piłkarzami rosły w siłę – dodaje Błachewicz. To właśnie Adrian Błachewicz, Adrian Szewczyk (obecny skarbnik i sekretarz) oraz Marcin Jaszczyk w kwietniu 2016 stworzyli United Worksop. – Pomysłodawców było trzech, ale na dziś dzień Marcin jest zaangażowany tylko i wyłącznie w treningi. Natomiast w skład zarządu wszedł Marcin Ciura, który objął funkcję kierownika. Na pierwszy trening zjechali się zawodnicy z wyżej wymienionych miast. Większość chłopaków po znajomości, ale znalazło się parę osób odkrytych dopiero po paru miesiącach – wspomina Błachewicz.

Założyciele od razu zaczęli organizować działalność klubu i rozpoczęło się wypełnianie spraw formalnych, poszukiwanie większej liczby zawodników oraz pozyskiwanie środków na działalność klubu. Pierwszy trening odbył się w czerwcu 2016 roku.

– Rejestracja do ligi, rejestracja zawodników, założenie konta bankowego, szukanie sponsorów oraz dotacji zajmuje mnóstwo czasu, którego trochę zawsze brakuje. Większość z nas ma pozakładane rodziny, pracuje na różnych zmianach godzinnych i trudno znaleźć dzień oraz godzinę, aby wszystko się dopasowało. Jednak przed nami trzeci sezon. Układamy wszystko w jedną całość w jak najlepszym kierunku dla wszystkich związanych z klubem.

Jedną z najważniejszych rzeczy było zapewnienie odpowiedniego zaplecza do treningów oraz rozgrywania meczów. Domem United jest Manton Club. – Manton to dzielnica Worksop. Obiekt posiada dwa pełnowymiarowe boiska. Do tego dwa nieco mniejsze oraz kolejne dwa dla młodszych. Mamy tam także cztery szatnie oraz kolejne dwie dla sędziów. Pub z ogromnym placem zabaw dla dzieci na zapleczu oraz parking dla przyjezdnych. Brakuje sztucznego światła i boiska na zimę, ale jeśli chodzi o standardy to po inspekcji do naszej nowej ligi udało się osiągnąć statut powyżej możliwości – cieszy się prezes klubu.

Zawodnicy i ich rodziny przyjaźnią się także poza boiskiem. Organizują m.in. wspólne wydarzenia jak np. oglądanie meczów reprezentacji w Manton Club

Pierwsze historyczne spotkanie odbyło się 3 września 2016 roku. United Worksop zremisowali z Ashfield FC w Midland Amateur Alliance. Pierwszy sezon zakończył się 6. miejscem, a w tym roku wicemistrzostwem i awansem do Premier Division. Teraz czas na kolejne wyzwania.

– Zmieniamy się na lepsze. Z awansem udalibyśmy się do dywizji wyżej, lecz następnie w najwyższej klasie tej ligi nie awansowalibyśmy dalej, bo Midland Amateur Alliance jest poza systemem angielskich rozgrywek. Cieszymy się bardzo, że zostaliśmy przyjęci do Sheffield & Hallamshire County Senior Football League. To trzynasty poziom w drodze do Premier League. Zagramy w Division Two, a wymagania wzrosły o 100%. Na każdym meczu musi być wykwalifikowana pierwsza pomoc, oznaczona strefa dla kibiców (dwa metry od boiska), International Clearance – jest to sprawdzenie czy żaden z naszych zawodników nie zalega z opłatami w swoim klubie w Polsce, bądź wciąż nie gra dla tego klubu oraz FA Charter Standard – to dostosowanie się do reguł panujących na profesjonalnych boiskach w UK, dzięki temu będzie można wysłać trenera na warsztaty czy też otrzymać zapomogę od związków w postaci piłek czy koszulek – tłumaczy Błachewicz.

Czasami dochodzi również do nieprzyjemnych sytuacji. – Jeśli chodzi o rasizm to jest jak najbardziej spotykany, ale bardziej jako ostry faul zakończony czerwoną kartką dla przeciwnika, niż słowami za co mógłby zostać przez sędziego o wiele bardziej ukarany niż czerwony kartonik. Podchodzimy do tego sceptycznie. My chcemy grać w piłkę, a oni nas faulują i jak sędzia nie słyszy to wrzucą parę epitetów. Nie zrażamy się i gramy swoje.

Trzeba jednak podkreślić, że lokalna społeczność odbiera Polaków bardzo pozytywnie. Jednym z przykładów jest dotacja na sprzęt od pani Allison Palmer, której syn Liam Palmer gra w Championship w Sheffield Wednesday. Do tego Anglicy piszą wiele przyjaznych komentarzy pod wpisami na Facebooku.

– Mnóstwo ludzi jest zaangażowana w istnienie naszego klubu. Jak pogoda dopisuje to na mecz przybywa nawet 20-25 osób. Jesteśmy z tego megazadowoleni, bo wiemy że mamy też dla kogo grać. Mowa tu o obu nacjach. Polacy jak i Anglicy śmiało o nas mówią i ciepło wspominają, gdy jest poruszony temat piłki nożnej w Worksop.

No dobrze. Ale skąd brać na to wszystko środki? Przecież na każdy sezon potrzebne jest minimum kilka tysięcy funtów.

– Naszymi największymi sponsorami są sami piłkarze. Płacą miesięczną opłatę, nazwijmy to przynależności do klubu. Pieniądze te pokrywają większość kosztów. Zaraz z nimi są sponsorzy, którzy mają uznanie w postaci nadruków na koszulkach. Są nimi Sister`s Diner – polskie bistro z naszymi krajowymi obiadami prowadzone przez przesympatyczną parę Jacka i Gosię. Drugim sponsorem jest Grabowski Forklift Training – firma rozwijająca umiejętności w prowadzeniu szkoleń na wózki widłowe prowadzona przez wielofunkcyjną osobę Pawła Grabowskiego, który także jest trenerem. Oczywiście udało nam się uzyskać dotację na samym początku utworzenia klubu, ponieważ angielski związek piłki nożnej dofinansowuje nowo powstałe kluby – wylicza Błachewicz.

Podsumowanie sezonu 2017/18 – fot. United Worksop

Większość z zawodników ma za sobą przeszłość piłkarską w Polsce. Przygody juniorskie jak i seniorskie w takich klubach jak Zagłębie Sosnowiec, Pogoń Szczecin, Śląsk Wrocław, GKS Bełchatów, Raków Częstochowa, Lechia Zielona Góra, Wisła Szczucin czy Lubuszanin Drezdenko po zespoły z A lub B klasy. Znajdą się nawet piłkarze, którzy nigdy nie grali dla żadnego klubu piłkarskiego w swoim życiu.

Obecnie w zespole nie ma różnych narodowości. – Jesteśmy polskim klubem i na pewno tak zostanie. Nie mamy żadnego problemu, jeśli miałby z nami zagrać obcokrajowiec, ale musiałby się nauczyć podstaw polskiego języka, bo nie ma co się oszukiwać, wszyscy piłkarze są biało-czerwoni.

Na ten moment klub nie prowadzi żadnych grup młodzieżowych. Są jednak plany, aby w przyszłości otworzyć szkolenie dzieci. W tym celu kilka osób z klubu robi obecnie kwalifikacje trenerskie.

Polskie kluby współpracują ze sobą w Anglii. – Od początku istnienia jesteśmy w stałym kontakcie z Polonią Nottingham, która została stworzona w tym samym momencie co my. Rozpoczęła zmagania w tej samej lidze, ale dywizję wyżej i dzięki temu zwolniło się miejsce dla nas w dywizji niżej. Jest jeszcze Polonia Peterborough, z którą złapaliśmy kontakt niedawno i umówiliśmy się na sparing w przedsezonowych spotkaniach.

Na koniec zapytałem prezes United Worksop o rady dla Polaków, którzy chcieliby otworzyć swoje kluby w innych miejscach w Anglii. Adrian Błachewicz przed odpowiedzią wziął głęboki oddech i uśmiechnął się. – …żeby poważnie zastanowili się nad tym. Mnóstwo osobistego czasu trzeba włożyć w całość. Nigdy nie rzucaj się na otwieranie klubu samemu. Pomyśl dwa razy, zanim coś zrobisz. Nie zniechęcaj nikogo, bo w każdym wieku można grać w piłkę. Nie zapomnij o najważniejszym, czerp z tego przyjemność a nie pieniądze.

Strona internetowa: unitedworksop.com/pl/
Facebook: facebook.com/unitedworksopteam/
Twitter: @UnitedWorksop
Instagram: united_worksop

Zdjęcia z archiwum klubu

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o