Kristian Brymora: „Kupiłem bilet w jedną stronę z Australii”

0
371
Kristian Brymora z prawej - fot. millwallfc.co.uk

Kristian Brymora urodził się w Australii, ale ma również polskie obywatelstwo. 19-letni napastnik pół rok temu mocno zaryzykował. Przeprowadził się do Europy, aby spełnić marzenie o profesjonalnej grze w piłkę nożną. Obecnie jest zawodnikiem Millwall FC.

Na Kristiana trafiłem podczas grania w najnowszą wersję Football Managera. Gdy zobaczyłem, że jako drugą narodowość ma wpisane Polak, to od razu zacząłem przeszukiwać internet, aby dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Chciałem potwierdzić informacje z gry.

Na stronie internetowej A-League znalazłem artykuł na temat jego polskiego pochodzenia oraz przeprowadzki na Stary Kontynent. Historia okazała się niesamowita. Kilkadziesiąt minut później wysłałem do niego wiadomość. Nie liczyłem na duży sukces, ale mocno się zdziwiłem.

Brymora już po chwili odpowiedział: „właśnie jestem w Warszawie i odbieram polski paszport”. Uśmiechnąłem się i pomyślałem sobie, że lepszego momentu nie mogłem wybrać.

– Babcia i dziadek pochodzą z Buska Zdroju. Po zakończeniu drugiej wojny światowej oboje trafili do Australii. Moi rodzice urodzili się już tam, ale są Polakami – mówi Brymora. Podczas rozmowy wplątuje angielskie słowa w wypowiedzi. Jednak bez problemu porozumiewa się w ojczystym języku.

Kristian zaczął trenować piłkę nożną bardzo wcześnie. Już w wieku trzech lat rodzice zapisali go do jednego z klubów w Sydney, gdzie mieszkał. – Później przeprowadziliśmy się do Newcastle. W nowym mieście zacząłem grać w Warners Bay Panthers. Byłem tam od szóstego do chyba dziesiątego roku życia. Wyróżniałem się wśród moich kolegów i trener zaproponował, abym grał także dla innych drużyn. W pewnym momencie występowałem w kilku zespołach w regionie Northern New South Wales. Chyba jak miałem 13 lat to z powodu kontuzji kolan oraz mięśni nie mogłem biegać. Moim rodzice stwierdzili, że nie mogę aż tyle grać – wspomina.

Decyzja o zredukowaniu obciążeń meczowych i treningowych przyniosła pozytywne skutki. W 2013 roku został zauważony przez trenerów akademii Newcastle Jets i trafił do Emerging Jets, czyli akademii klubu z australijskiej A-League. W zespołach młodzieżowych radził sobie świetnie. W wieku siedemnastu lat poleciał z pierwszą drużyna na zgrupowanie do Chin, gdzie zagrał w trzech meczach i zdobył jedną bramkę.

Kristian Brymora – fot. millwallfc.co.uk

Dzięki bardzo dobrej postawie w sparingach dostał propozycję profesjonalnego kontraktu na rok. Niestety trener Scott Miller, który stawiał na Brymorę, został zwolniony po powrocie z Chin. Na jego miejsce zatrudniony został Mark Jones. U niego Kristian nie miał już wysokich notowań. Przez cały sezon zagrał tylko sześć minut w A-League, czyli najwyższej klasie rozgrywkowej w Australii.

– Nie byłem zadowolony ze swojej sytuacji. Powiedziałem agentowi, że chciałbym odejść do innego klubu. Mój menedżer proponował mi kluby w Australii, ale ja powiedziałem mu, że chcę odejść za granicę. On spytał, czy jestem tego pewien. Ja zawsze marzyłem o profesjonalnej grze w piłkę nożną w Europie. Rozmawiałem z wieloma osobami i pytałem ich czy ja czasami nie jestem szalony? Moi rodzice powiedzieli mi, że jeśli to jest to czego chcę, to będą mnie wspierać w mojej decyzji. W Jets miałem kontrakt do końca maja. Zaproponowali mi nową umowę, ale odrzuciłem ją. Chciałem grać w Europie – tłumaczy Brymora.

Jego sprawami zajmuje się agencja ie:sports, która ma siedzibę w Londynie. To właśnie dzięki nim trafił do Anglii. Kristian wylądował w Wielkiej Brytanii pod koniec czerwca tego roku.

– Najpierw byłem na testach w Watfordzie. Trenowałem tam przez dwa tygodnie. Powiedzieli, że mnie bardzo lubią, ale mają trzech innych napastników i ja pewnie mało bym grał. Następnie trafiłem do Millwall. Już drugiego dnia wystąpiłem w sparingu. Grałem chyba 30 minut i strzeliłem gola. Ten dobry start bardzo mi pomógł mentalnie, bo była duża presja, abym pokazał się z pozytywnej strony. Zgodzili się, abym trenował z nimi dalej. Później był taki wewnętrzny sparing. Grali w nim zawodnicy z pierwszej drużyny, U23 i U18. Strzeliłem trzy gole. Byli tam wszyscy trenerzy. Po spotkaniu powiedzieli mojemu menedżerowi, że mnie lubią i chcą mnie podpisać – tłumaczy Brymora.

19-letni napastnik na początku nie mógł występować w meczach z powodu braku polskich dokumentów. Po kilku wizytach w Warszawie w końcu wszystkie formalności zostały spełnione i mógł zadebiutować w drużynie U23.

– Brat mojego taty mieszka pod Warszawą w Teresinie. Od przylotu do Europy byłem w Polsce chyba cztery razy, aby wyrobić paszport i wszystkie potrzebne dokumenty. Trwało to około czterech tygodni. Rodzina bardzo mocno mi pomogła.

Ojczyzna zrobiła na nim pozytywne wrażenie. – Czułem się jak w domu. W Anglii jestem sam bez rodziny. W Polsce mam ciocię, wujka, kuzynów i kolegów. Bardzo lubię tam być. Jak to mówią „a home away from home”. Tylko pogoda jest dla mnie szokiem. W Australii zimą chodziłem na surfing, a tutaj jest bardzo zimno. Jak byłem w Polsce to chyba było tylko cztery stopnie. Chcę grać w piłkę w Europie przez następne dziesięć lat, więc muszę się do tego przystosować – podkreśla.

Kristian Brymora – fot. millwallfc.co.uk

Brymora na razie uczy się do nowego podejścia do piłki nożnej. – Futbol w Anglii różni się mocno od australijskiego. Tutaj gra się o wiele szybciej i bardziej fizycznie. Gdy byłem w Watford to myślałem, że będzie o wiele trudniej, ale nie odstawałem od innych zawodników. Natomiast jest duża różnica pod względem taktycznym. Uczę się poruszania po boisku oraz innych elementów. Jednak z każdym meczem zdobywam pewność siebie – tłumaczy.

Brymora na razie wystąpił w ośmiu meczach w Professional Development League, w których zdobył trzy bramki. Dwie z nich zapewniły drużynie zwycięstwo. We wszystkich spotkaniach wychodził w pierwszym składzie jako wysunięty napastnik.

– Mam 182 cm wzrostu, ale lubię mocną walkę w powietrzu. Do tego dobrze przyjmuję piłkę tyłem do bramki i skutecznie wybiegam zza pleców obrońców. Jestem także silny fizycznie – tłumaczy.

Na razie Brymora ma umowę z Millwall do grudnia. Niedługo okaże się, czy zostanie w Londynie na dłużej. Gdyby nie udało się w Anglii to spróbuje znaleźć klub w Polsce.

Kristian na razie w ogóle nie żałuje swojej decyzji. – Od dziecka chciałem zostać piłkarzem. W Newcastle miałem wszystko. Rodzinę, dziewczynę i kolegów. Gdybym został w Australii na kolejne dwa lata to zrobiłoby się zbyt komfortowo i byłoby trudniej przejść do Europy. Chcę być profesjonalnym piłkarzem. Nie mogłem odrzucić takiej szansy. To była bardzo trudna decyzja dla mnie, ale musiałem zrobić ten krok i nie spoglądam wstecz. Czasami oczywiście mam gorsze dni i tęsknie za domem. Jednak zawsze mogę zadzwonić do rodziców.

Inspiracją dla Kristiana jest Tom Cahill, który także w młodym wieku zaryzykował i przyleciał do Europy. Pierwszym klubem legendy australijskiej piłki również było Millwall. – On zrobił to samo co ja. Pokonał wszystko, aby zostać profesjonalnym piłkarzem.

Brymora nigdy nie grał w australijskiej reprezentacji. Dostał zaproszenie na zgrupowanie, ale był wtedy w Chinach. Gra w biało-czerwonych barwach byłaby dla niego ogromnym wyróżnieniem. – Mam podwójne obywatelstwo. Z chęcią przyjąłbym powołanie na zgrupowanie reprezentacji Polski.

fot. millwallfc.co.uk

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o